W tej notatce znajdą się też części "słów" autorki bloga Roxane Verna . Więc dla niej brawa.
***
Był to zimowy poranek.Zwykły, znów nic nie znaczący dzień.Nie mogłam w nocy spać, wiedziałam że coś się stało.
Jednak to było tylko przeczucie, a takie pięciolatki jak ja nie powinny się nimi przejmować.Wybiła 7:30.
Wstałam, praktycznie wyskoczyłam z łózka.Szłam po schodach po cichu, by nie obudzić rodziców.
To było dziwne; zwykle mama wstawała pierwsza i szykowała śniadanie, a tata czytał gazetę.
Wiedziałam że coś się święci.Poszłam do ich sypialni.Zaczęłam szukać czegoś po pułkach, nie wiedziałam co sama robię.Rodzice jeszcze spali.Zdjęłam kapcie by im nie "przeszkadzać", zobaczyłam pudełeczko.
Pamiętałam, że zawierało mamy biżuterię; teraz było otwarte.Wzięłam je, a w nim był naszyjnik który coś w sobie miał...Miał dziwny kształt, jakby dwa rożki księżyców przecinające się w połowie, ale między nimi było złoto.
Odwróciłam go, po drugiej stronie był napis "Tantibus vivit".Wiedziałam, że oznacza coś z czym jestem związana.
Odwróciłam się w stronę łóżka, na którym spali.Zabrałam wisiorek.Schowałam go do kieszonki szaro-zielonego szlafroczka. Wyszłam jakby nic się nie stało, choć wiedziałam że mama się zorientuje.
Wciąż się nie obudziła; coś, coś było źle.Podeszłam do łóżka, i się wystraszyłam gdy...Zobaczyłam czerwone krople na poduszkach, kołdrze, na ich twarzach.Czułam że ktoś mnie obserwuję, odwróciłam się do drzwi.
Stał w nich wysoki mężczyzna.Wzięłam szybko to co leżało koło mojej reki a był to nożyk do otwierania listów, należący do ojca.Szłam tyłem do okna, krzyknęłam:
- Kim jesteś i jak się tu dostałeś?
A on odpowiedział :
- Masz to co ja chcę...
- Nic nie mam! - odpowiedziałam i gwałtownie rzuciłam do niego nożykiem.
Trafiłam go w ramię, którym się zasłonił.Odszedł na chwilę od drzwi, więc wybiegłam.
Myślałam gorączkowo, gdzie mogę się schować. Nagle wpadł mi do głowy pomysł: "-Wybiegnę z domu"
Ślizgając się po wypastowanej podłodze dotarłam do drzwi; przy okazji zgubiłam jeden kapeć.
Nie martwiłam się o niego szybko ubrałam buty i wybiegłam w las, biegnąc myślałam
"Co się stało?" lub czasem "Czy to on ich zabił?"Nie mogłam tego pojąć przecież byłam tylko 5-latką.
Nagle potknęłam się, upadłam, uderzyłam głową o kamień i nastała ciemność.
***
Gdy obudziłam się leżałam na miękkim szpitalnym łóżku.Wokół plątały się dziesiątki rurek, z których lał się bezbarwny płyn.Nagle weszła pielęgniarka.Miła kobieta, o krótki, ciemnoblond włosach i prawdziwym uśmiechu.
Pytała mnie się czy wszystko dobrze, ja przytakiwałam.Nagle wszedł tęgi policjant. Pytał się czemu byłam w lesie, co tam robiłam.Nie przyznałam się, no bo kto by mi uwierzył?
***
Po tygodniu spędzonym w szpitalu, znalazłam się aż do teraz w domu dziecka.
<3
OdpowiedzUsuńJak nie napiszesz następnego rozdziału to cę wywiozę do lasu.
OdpowiedzUsuń________
Selah Sue ;'3