Byłam gotowa do ucieczki. Torba była spakowana, wiedziałam że nikt mnie nie złapie. Nie chcę mieć macochy i jakiś głupich sióstr. Nikogo nie było skorzystałam z okazji, wzięłam 10 złotych które leżały na komodzie przed drzwiami. Wybiegłam na peron, kupiłam bilet i wsiadłam. Byłam z siebie zadowolona, nie wiem czemu może dlatego że uwolniłam się i jestem teraz wolna? Nagle usłyszałam mój przystanek. Stała tam Policja mówiła że uciekłam z domu. Nie miałam siły im tłumaczyć, że to nieprawda - policzek piekł, a z rany sączyła się powoli krew.
Zabrali mnie do aresztu, w końcu nie byłam pełnoletnia, nie mogłam jeszcze trafić do więzienia. Lekarz założył mi opatrunek, dał maść do wcierania i zostałam sama.
Ten chłopak... to wina jego i tego jego kochanego cholernego tatuśka. Nawet nie wiem, jak mam się na nich zemścić, skoro nawet nie wiem, jak się nazywają. Jednak jedno było ważne: wciąż to ja miałam Amulet, więc wciąż mogli przyjść po mnie.
- Młoda, ktoś po ciebie - zawołał do mnie strażnik, opychający się od godziny czekoladowym ciastem, a moim zdaniem powinien już dawno poprzestać.
Weszła do mnie nieznana, stara kobieta, z czarnymi włosami gęsto przyprószonymi siwizną. Miała ten sam odcień oczu co ja - jasny, głęboki fiolet.
- Marge Gennis twoja ciotka - przedstawiła się.
- To ja mam ciotkę? - Spytałam zdziwiona.
Zapłaciła karę i pojechałyśmy dojej domu na wsi. Wytłumaczyła mi ona wszystko co się wtedy wydażyło. I ten mężczyzna a raczej jego syn mieszka tutaj; w tym mieście.
***
Następnego dnia, poszłam do tego chłopaka ( choć ciocia nie kazała mi tak chodzić ).Cichaczem okrążyłam dom, w nadziei, że nikogo nie zastanę.Dotarłam do tego domu, myślałam że to będzie jakieś dom lub coś ale to było o wiele gorsze.To była wielka willa,okna były porozbijane.Z wnętrza dochodził odór śmieci.Bałam się że to może być " nawiedzony dom", ale zadzwoniłam dzwonkiem do drzwi.Klamka się poruszyła.A za drzwi stał chłopak o zielonych oczach i czarnych włosach.Tak przystojny, że aż zakręciło mi się w głowie; spodziewałam się... starszego mężczyzny, a nie nastolatka mniej więcej rok starszego ode mnie.Nie przypuszczałam że zakocham się we własnym wrogu, ale cóż tak i też bywa.Tylko, czy istniała miłość od pierwszego wejrzenia?Tego nigdy nie byłam i nie będę pewna.- Cześć - uśmiechnął się łobuzersko
- Cześć - odpowiedziałam zagapiona jak na ducha
- Jesteś...?
- Tak, tak. Przyszłam się przywitać - mówiłam jednym tonem
- Chodziło mi o imię - znów się uśmiechnął, a ja zarumieniłam.
- Veronica a ty? - Patrzyłam się w próg drzwi
- Jestem Will.
-To może wejdziemy do Ciebie, trochę "głupio" jest stać cały czas w progu drzwi - uśmiechnęłam się
- Proszę bardzo - przepuścił mnie w drzwiach
Patrzałam się w jedno miejsce.Mianowicie w podłogę uwaloną puszkami po piwie i butelkami po wódce.
- Veronice może zechciałabyś herbaty ? - zapytał się
- Yhm, chętnie - odpowiedziałam.
Poszedł, a ja rozglądałam się po całym mieszkaniu
Wszędzie było brudno i ciemno. Słońce dostawało się do środka przez szczeliny z dachu, na ścianach była pleśń.
Ale moje oczy uwiesiły się na jednym a mianowicie na obrazie który przedstawiał kobietę podobną do mnie.
Zdałam sobie sprawę, że to moja matka, choć obraz w mojej pamięci był zamazany.
Wszedł z herbatą, cały czas miałam chęć go zapytać o tę kobietę ale nie mogłam nic powiedzieć.
Kim ona była dla niego, zastanawiałam się.
- Veronice, napij się herbaty - cały czas mi to powtarzał a ja się coraz bardziej bałam.
Głównie bałam się jego.Wreszcie dałam sobie sprawę z tego że jest on zwykłym nastolatkiem tak jak ja.To nie jego wina, że mieszka gdzie mieszka.Wzięłam się na odwagę i zapytałam :
- Kim jest ta kobieta na tym obrazie?
Chłopak spojrzał na mnie przeciągle i odpowiedział: - To była żona mojego ojca, ale nie moja matka. Był z nią 25 lat temu. Zostawiła go dla innego. A co?
-Nie, nic. Tak sie zastanawiałam.
- Willek! Jesteś w domu? - Odezwał się głos z hollu.

Willek! Pedofilia w domu! <3
OdpowiedzUsuńTa. :3
Usuń